Domowy ranking wstydu 2017

„Damy bąków nie puszczają” – od zawsze powtarzała żona. A mnie to pasowało. Dzięki temu przez wiele lat rządziłem niepodzielnie jako król wszystkiego co paskudne, obleśne i niestosowne.

Nikt mojej władzy nie mógł zaszkodzić. Do czasu. Pojawił się pies, potem córa i nagle okazało się, że moje notowania znacząco spadły. Wygranie z płaskim pyskiem Boston Terriera na donośność chrapania okazało się niemożliwe. Tak jak z córą w trakcie odbijania po mlecznym posiłku. Teraz, gdy Hanka ma prawie 5 miesięcy, doszła kolejna umiejętność – puszczanie… motylków. O mój Jezuniu kochany, to dopiero doświadczenie! Mocne przeżycie, które potrafi zwalić z nóg rosłego faceta. Razi jak piorunem, paraliżuje mięśnie twarzy, doprowadza do łez. Jest w tym totalnie bezwzględna. Mała robi to donośnie, pies cicho. Oboje bardzo, bardzo treściwie. Mam obawy przed rodzinnym wypadem do Wrocławia- może skończyć się nagłym zatrzymaniem pojazdu na pasie awaryjnym autostrady z powodu omdlenia kierowcy…

Zrzut ekranu 2018-03-05 o 16.47.20

Ciężarna szaleje w internecie!

Moja mama spędziła ciążę na kanapie. Moja żona w internecie. W ciągu kilku miesięcy zmieniła siebie i nasz dom.

Podobno do niedawna na świecie żyły cztery kobiety, które nigdy nie zrobiły zakupów w sieci. Jedną z nich była moja małżowina. Wolała to co realne i namacalne, co od razu widać jak leży. Jednak rosnący brzuszek zaczął uniemożliwiać zakupowej lisicy błyskawiczne przemieszczanie się między kolejnymi butikami, spędzanie kwadransów w przymierzalni i dźwigania toreb z trofeami. A każdego dnia pojawiały się nowe, nieznane wyzwania. Pierwsze: stanik ciążowy. Gdzie to do cholery dostać? Z pomocą przyszedł sklep internetowy.

Pierwszy stanik ciążowy o rozmiarach wigwamu stał się przełomem. Zakupy w internecie są fajne! Wkrótce w domu pojawiło się więcej staników, które ułożone obok siebie, wyglądały jak pole namiotowe podczas Przystanku Woodstock. Nie wiem kiedy rozpętało się prawdziwe zakupowe szaleństwo. Między codziennymi długimi spacerami, gotowaniem dietetycznych posiłków [uzupełnianych zachciankami], treningami i fitnessem dla mam, niezliczonymi spotkaniami towarzyskimi, hurtowym pochłanianiem książek oraz poradników, zawsze znajdowała czas na myszkowanie w sieci. W pewnym momencie wizyty kurierskie były tak częste, że nie dało się zamknąć drzwi. A niektórzy bywali tak często, że z powodzeniem mogliby prosić o meldunek pod naszym adresem.

Gdy już wszystko, co dotyczyło mody, zdrowia i uroda dla mamy oraz dziecka zostało dostarczone, żona weszła na kolejny poziom – odkryła OLX!

Wiesz, czym jest syndrom wicia gniazda? To niepohamowana potrzeba remontowania, sprzątania, meblowania, ogólnie zmian w przestrzeni wokół ciężarnej. To naprawdę działa. Wychodząc do pracy zauważyłem, że nie ma biurka i fotela, na którym pracowałem dzień wcześniej. Po powrocie z pracy stało nowe. Sukces pierwszej transakcji zachęcił ją to pozbycia się potężnego regału, komody, narożnika, stołu z jadalni, kilku krzeseł, stolika kawowego z salonu i paru innych rzeczy. Oczywiście kreatywność ciężarnej nie znosi próżni, tak więc na każdym miejscu po starym meblu stanął nowy, oczywiście z internetu. I wcale nie miała zamiaru przestać – niczym weterynarz dokonujący inwentaryzacji chorej trzody, wciąż chodziła po pokojach szukając mebli, które można wybić!

Dwa tygodnie przed porodem zauważyła, że nad drzwiami do pokoju Hani tynk odchodzi od ściany. Warto byłoby poprawić ten niewielki kawałeczek – stwierdziła, a ja nauczony doświadczeniem zignorowałem uwagę. Więc zamówiła co trzeba, po czym wdrapała się na taboret ze szpachlą w dłoni i zamiarem rozprawienia się z defektem ściany. Zrobiłaby to, gdyby nie zadyszka i moje niespodziewane pojawienie się. Naprawiłem więc ścianę nad framugą i pomalowałem do winkla. A skoro byłem już odpowiednio ubrany i trzymałem w rękach wałek… Tak, pomalowałem jeszcze pół mieszkania.

Na szczęście wkrótce potem urodziła się Hania i nasze życie wróciło do normy.


Drogi Kolego,

Pamiętaj, internet w rękach ciężarnej jest potężnym narzędziem do siania chaosu w Twoim życiu codziennym. Jeżeli możesz, czym prędzej zawieś umowę z dostawcą na czas ciąży. Albo spróbuj jakoś spowolnić łącze, zablokować strony sklepów internetowych, w ostateczności zepsuj jej telefon. Powodzenia!

Zaufanie córki to rzecz święta!

Kiedyś moja córa przyprowadzi do domu kolegę, a ja będę dla niego miły.
Kiedyś przedstawi oficjalnie swojego chłopaka, a ja będę dla niego miły.
Kiedyś zaprosi go na rodzinny obiad, a ja będę dla niego miły.
Kiedyś przyjedzie po nią na motocyklu, a ja będę dla niego miły.
Kiedyś zmieni tego na innego, a potem kolejnego. A ja nadal będę miły.

Nawet jeżeli będzie niewydarzony, rozkojarzony, zesrany w gacie, ja wciąż będę dla niego miły. Dlaczego? Bo zdobycie i utrzymanie zaufania córki to rzecz święta! Kochający ojciec musi dołożyć wszelkich starań, aby dziecko czuło, że tatuś jest wyrozumiały i akceptuje młodzieńcze wybory swojej córki. Zamiast obściskiwać się w szkolnej szatni, ściemniać starym, że idzie do koleżanki uczyć się do klasówki z religii lub chować z telefonem w łazience, niech zaprosi chłopaka do domu. Matka rosół zrobi i mielone na drugie.

Kiedyś moja mała córeczka wyrośnie z pieluch i zacznie poznawać świat. Świat pełen małych, cwanych odszczepieńców, którym tylko jedno w głowie. A ja będę dla nich miły.

A przynajmniej postaram się ;).

Dialogi [poza]małżeńskie

Wyprałem trykocik, zjadłem lekkie śniadanie, polubiłem Anię i Ewę na Instagramie. Mam energię i motywację, by przenosić góry. Choć zacznę od czegoś lżejszego. Może rozmowa?

Zrzut ekranu 2018-01-05 o 13.26.51

Zrzut ekranu 2018-01-05 o 13.27.01

Zrzut ekranu 2018-01-05 o 13.27.14