Domowy ranking wstydu 2017

„Damy bąków nie puszczają” – od zawsze powtarzała żona. A mnie to pasowało. Dzięki temu przez wiele lat rządziłem niepodzielnie jako król wszystkiego co paskudne, obleśne i niestosowne.

Nikt mojej władzy nie mógł zaszkodzić. Do czasu. Pojawił się pies, potem córa i nagle okazało się, że moje notowania znacząco spadły. Wygranie z płaskim pyskiem Boston Terriera na donośność chrapania okazało się niemożliwe. Tak jak z córą w trakcie odbijania po mlecznym posiłku. Teraz, gdy Hanka ma prawie 5 miesięcy, doszła kolejna umiejętność – puszczanie… motylków. O mój Jezuniu kochany, to dopiero doświadczenie! Mocne przeżycie, które potrafi zwalić z nóg rosłego faceta. Razi jak piorunem, paraliżuje mięśnie twarzy, doprowadza do łez. Jest w tym totalnie bezwzględna. Mała robi to donośnie, pies cicho. Oboje bardzo, bardzo treściwie. Mam obawy przed rodzinnym wypadem do Wrocławia- może skończyć się nagłym zatrzymaniem pojazdu na pasie awaryjnym autostrady z powodu omdlenia kierowcy…

Zrzut ekranu 2018-03-05 o 16.47.20