Głuchota bywa błogosławieństwem

Planujesz dziecko? Już dziś kup stopery do uszu lub zacznij słuchać głośnio trash metalu. Tylko uszkodzenie słuchu może uchronić przed ocipieniem od ilości niechcianych „dobrych” rad.

Zaczęło się tuż po wyjściu ze szpitala. Mała płakała, więc prababcie pospieszyły z radą:

– Masz za dużo pokarmu. Hania nie wie, jak się zabrać!

– A może nie masz mleka? Pewnie masz postny pokarm! Pij bawarkę!

Temat herbaty z kapką mleka jako cudownego leku szybko powrócił:

– Pijesz bawarkę? Dlaczego nie pijesz bawarki?

– Babciu, z moim mlekiem w porządku. A herbata z UHT to jakiś mit.

– Nie znasz się, wykarmiłam Twoją matkę i ciotkę, bo bawarkę piłam. Zaraz Ci zrobię…

Leciwe ciotki też miały coś do powiedzenia:

– Dlaczego nie ubieracie Hani na różowo? To dziewczynka, powinna być na różowo.

– Ubierajcie Hanię w niebieski kolor. Niebieski to kolor dziewczynek, Maryjka jest niebieska. Każda dziewczynka powinna być jak święta panienka.

O ile prababciom i niepierwszej świeżości ciotkom wiele im się wybacza, to trudno zrozumieć innych, młodych znajomych lub zupełnie nieznajomych. Ci ostatni potrafią zatrzymać wózek na ulicy rzucając się niemal Rejtanem i komentować garderobę: za grubo, przegrzewa się…. Za lekko, przecież jej zimno!

Dzieciaci znajomi, wyborni znawcy tematu, potrafią dorzucić swoje trzy grosze:

– Dzień po wyjściu ze szpitala poszliście na spacer? W październiku?!

– Przez cały tydzień było 20 stopni Celsjusza. Mieliśmy czekać do kwietnia, kiedy to może leżeć śnieg?

– No ale to październik!

I, jak to dobrzy znajomi, nie szczędzą rad i nieocenionych uwag:

– Jak można katować takie maleństwo podróżą z Warszawy do Wrocławia!

– Koła się toczą, mała śpi. Zero stresu. A w połowie godzinna przerwa na karmienie i pielęgnację w ślicznym pokoju dla mam na nowiutkim Orlenie…

– I jeszcze karmicie na stacji benzynowej?!

Wśród ekspertów znalazł się też Wujek Dobra Rada, który oczywiście sam dzieci nie posiada. Ba, nawet narodzin Małej nie zdążył pogratulować, bo nie utrzymuje z nami kontaktu od kilku lat. Jednak, gdy zobaczył w internecie filmik z Hanką i psem w rolach głównych, niespodziewanie napisał wiadomość na fejsie:

Mam takie przemyślenia, że to bardzo niefajne jak pies liże twarz dziecka.

Ani me, ani be tytułem wstępu, bez „cześć” czy „gratulacje”. Prosto z mostu, jakby miał do tego prawo. I jakby nas to w ogóle obchodziło.

Każdy dzień przynosi kolejne cytaty zatroskanych o dobro naszego dziecka. Czasem bywa to zabawne, niekiedy irytujące, ale dopóki Hanka nie wyprowadzi się z domu, pewnie będziemy słuchać, jak wychowywać małą.

Dobrzy doradcy uświadomili nam, że świat świeżutkich rodziców składa się z praw i obowiązków. Rodzic ma tylko obowiązki: obowiązek troszczenia się o dziecko oraz obowiązek wysłuchiwania uwag. A znajomi i nieznajomi mają prawo wygłaszać uwagi i pouczać.