Hania – sensacja z Super Expressu

Prawdziwa sensacja, tylko u nas! W polskiej rodzinie urodziło się dziecko! Czy to wywróciło ich życie? Czy zmieniło o 180 stopni? Czy to była rewolucja? Odpowiedź na 12 stronie.

Ślinisz palec, kartkujesz w poszukiwaniu odpowiedzi i widzisz wielki nagłówek: NIE!  Od kiedy pojawiła się Hania, czujemy się jak przypadkowi celebryci z okładki Super Expressu lub Faktu, zasypywani przez znajomych i nieznajomych tym samym pytaniem z tezą: jak dziecko rozwala życie. Dziwne, bo nasze nie stanęło na głowie. Wiele rzeczy uległo zmianie, ale w przewidywalnym lub akceptowalnym zakresie.  Dlaczego? To proste…

Hania to projekt, który powstawał w wyjątkowo komfortowych warunkach. Od czasu startu prac („masz chwilę na coś miłego?”), przez fazę wdrażania („OMG! Jestem w ciąży”), po ostatnie szlify („Bierz walizkę, jedziemy na porodówkę!”) minęło 9 miesięcy. Dziewięć miesięcy, które poświęciliśmy na przygotowanie.

Odcięliśmy się od forów, fejsbuków i mamuśkowych blogów, gdzie na każdą dobrą radę przypada cała masa problemów – karmienie piersią na pewno będzie koszmarem. Naucz się odciągać pokarm. Ale koniecznie kup laktator. Musi być elektryczny. Albo nie, lepszy ręczny. Ale jednak elektryczny. To może oba? Już w połowie ciąży włącza się jakiś obłęd. Niepotrzebnie.

Skupiliśmy się na wąskiej, ale starannie wyselekcjonowanej, bazie wiedzy. Sprawdziliśmy, co słychać w internecie i księgarniach, wybraliśmy to, co wydało się nam merytoryczne i przystępne, a następnie przeczytaliśmy to. Ze zrozumieniem. Kilka książek z kolorowymi obrazkami oraz garść rzetelnych serwisów internetowych okazało się prostym sposobem na złagodzenie szoku. Wiedzieliśmy, że nie nauczą nas „obsługi” malucha, ale liczyliśmy że pozwolą poznać pewne schematy oraz wyzwania jakie wkrótce miały na nas czekać. Oczywiście każdy dzień z Hanią weryfikuje nasze wyobrażenia, ale to, czego dowiedzieliśmy się wcześniej oszczędziło nam traumy i dało dodatkowy margines spokoju w sytuacjach zaskoczenia.

Jak na razie to podejście super się sprawdza! Nam daje spokój ducha i opanowanie, a naszym znajomym odbiera argumenty do szukania niepotrzebnych sensacji.