Pan Tateusz. Inwokacja.

W połowie października otworzyłem nowy rozdział życia, a chwilę później mocno zmrożoną butelkę Pana Tadeusza. Świętując pojawienie się Hani, odkryłem na dnie butelki wiadomość „zacznij pisać bloga”.

Pod wpływem argumentów Pana Tadeusza sceptyczne nastawienie do tego pomysłu z wolna ustępowało, a w głowie zaczęły rodzić się pierwsze tematy. Aż w końcu powstał blog młodego taty, nieprzypadkowo nawiązujący do nazwy topowej pozycji z polskiej literatury.

Blog Pan Tateusz nie będzie wielkim dziełem, ani poezją trzynastozgłoskowcem pisaną. To typowa epopeja domowa – zbiór myśli nieuczesanych, codziennych obserwacji, zaskakujących odkryć, ale i małych rozczarowań. Czasem boska komedia, czasem dramat w trzech aktach. Albo bardziej współcześnie: Barwy Szczęścia i Trudne Sprawy w jednym.  Pewne jest, że czytając Pana Tateusza nie znajdziesz matkopolkowego mesjanizmu i krzyża na ścianie, gadżetomarketingu i złotych myśli z poradnika dla akwizytorów. Będzie rodzinnie i wesoło – bez spiny, z dystansem i solidną dawką (niewyszukanego) humoru. Jak to w rodzinie bywa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s